Trend wygody, czy wygodny trend?

Beauty on Demand, wciąż rośnie w siłę.

Niezależnie od tego jak go nazwiemy, nie możemy zaprzeczyć jego istnieniu. Beauty on Demand (BOD), bo to o nim mowa, wciąż rośnie w siłę. Sama branża beauty jest obecnie szacowana na około 250 miliardów USD i jest jedną z najszybciej rozwijających się. Odpowiada za to ludzka potrzeba czucia się atrakcyjnym. To nie zmieniło się od dziesiątek, a nawet setek lat. Zaś to, co wyróżnia obecnych konsumentów (nas) to chęć natychmiastowej gratyfikacji. Co to oznacza? Ma być szybko i satysfakcjonująco!

 

Już w 2018 roku 31% globalnych konsumentów szukało produktów bądź usług, które zdecydowanie ułatwiłyby im życie (źródło: https://www.nielsen.com/eu/en/insights/article/2018/six-factors-driving-consumers-quest-for-convenience/ ). Mowa tu o firmach oferujących posiłki z dowozem, dostawy zakupów spożywczych do domu, czy usługach na żądanie opartych na nowych technologiach (filmy, muzyka). Jednym ze źródeł tej zmiany był m.in. zatłoczony transport publiczny czy postępująca cyfryzacja.  Niespełna 2 lata później w 2020 roku do tej listy dopisać można byłoby pandemię COVID-19, która zresztą dość dosadnie uświadomiła nam, że pomimo lock-downu, zdalnej nauki i pracy wcale nie mamy więcej czasu. Wręcz cierpimy na jego coraz większy brak! To właśnie wspomniany brak czasu (time poverty) i postępująca digitalizacja odpowiadają za tak szybki rozwój trendu Beauty on Demand.

Z usług beauty z dojazdem do domu, czyli z czymś, co kiedyś było zarezerwowane jedynie dla sławnych i bogatych, dziś z powodzeniem korzystają mieszkanki i mieszkańcy USA, a w Europie niewątpliwie prym wiedzie Wielka Brytania. Jak grzyby po deszczu powstają platformy typu Blow Ltd,  Stylebee, Glamsquad, Priv, Swan czy Vensette. Czym w skrócie jest BOD? W większości przypadków to taki beauty marketplace zrzeszający profesjonalistów – freelancerów świadczących usługi kosmetyczne, fryzjerskie, wellness w domu u klienta. Światowe Beauty on Demand opiera się na dwóch modelach biznesowych (źródło: https://jungleworks.com/beauty-on-demand-thriving-business-model-future/)  – automatic matching np. Glamsquad – czyli mamy zapewnioną wizytę profesjonalisty już w przeciągu 90 minut od kliknięcia. Jednak o wyborze stylisty nie decydujemy my, lecz algorytm. Drugi model to tzw. manual matching (np. Stylelisted) – tu my decydujemy o tym kto nas odwiedzi. Do wyboru mamy różnych specjalistów, ale też i różne ceny tej samej usługi.  Oba te modele biznesowe przyciągają rocznie około 22,4 mln konsumentów!

W marcu ubiegłego roku (2020) Instytut Badawczy Kantar (źródło: https://www.kantar.com/inspiration/coronavirus/what-are-people-looking-forward-to-most-post-pandemic) niespełna po tygodniu lock-downu zapytał respondentów o 10 rzeczy, za którymi tęsknią najbardziej i którymi zajmą się zaraz po zniesieniu restrykcji. Popularne podróże wcale nie stały na podium.

Na pierwszym miejscu plasowały się usługi beauty! To bezprecedensowy przykład na to, jak ważna jest to dla nas kategoria! Wiosną 2020 analitycy rynku estymowali, że po zakończeniu pandemii salony beauty & spa przeżyją prawdziwy natłok klientów. Historia, a przede wszystkim hegemonia koronawirusa zweryfikowała te przewidywania. To co pozostało to niewątpliwa potrzeba Polek i Polaków, by czuć się zadbanym, jak również zaopiekowanym, pozostając w bezpiecznej, domowej przestrzeni. Globalnym przykładem potwierdzającym ten trend są chociażby przychody firmy Madison Reed (świadczącej usługi fryzjerskie BOD) lub Green Spa on the Go (usługi pielęgnacji paznokci), które w trakcie pandemii wzrosły odpowiednio ponad 10-krotnie i 7-krotnie. (źródło: https://www.nytimes.com/2020/07/23/style/coronavirus-manicures-haircuts-tattoos-dog-groomer-at-home.html)

Na tę potrzebę odpowiada pierwsza profesjonalna platforma Beauty on Demand w Polsce Wellme Time (klik https://wellmetime.com/). To kompleksowe zabiegi Beauty i Wellness z dojazdem do domu. Platforma działa na terenie Warszawy i okolic, Krakowa oraz Metropolii Śląskiej, a w planach są już kolejne miasta. To niezwykle wygodne i bezpieczne rozwiązanie, bo pozwala nam zadbać o siebie bez wychodzenia z domu.

Wellme Time oferuje popularne zabiegi jak manicure, pedicure, usługi fryzjerskie, profesjonalne zabiegi kosmetyczne oraz szeroką gamę usług masażu (relaksacyjny, zdrowotny czy anti-aging). To właśnie ta ostatnia kategoria rośnie w siłę. Masaże były na przestrzeni jesieni/zimy (2020/21) najczęściej zamawianymi zabiegami na ciało. Dane te pokazują jak silna jest potrzeba relaksu, czucia się zaopiekowanym, ogólnie rzecz ujmując poczucia bliskości drugiego człowieka.

Czy Wellme Time to przełożenie 1:1 wspomnianego konceptu biznesowego manual matching? To coś o wiele więcej! Jak mówi Anna Grabkowska – Chlebek (CEO Wellme Time) – „Nasza przewaga to kontrola jakości i bezpieczeństwo. Starannie rekrutujemy naszych specjalistów. Inwestujemy w nich, zapewniając cykliczne szkolenia. Dzięki temu koncept Wellme Time jest tak unikalny. Naszą siłą są nasi specjaliści. To nas wyróżnia od innych platform typu BOD w Polsce, które tylko łączą klienta z osobą świadczącą usługę. Nie dają gwarancji bezpieczeństwa ani jakości wykonanego świadczenia.”

Jest to tym ważniejsze, że pandemia wzmogła naszą nieufność społeczną. Nie zapraszamy znajomych do domu, a co dopiero nieznajomą Wellmistkę lub Wellmistę. To częsta obawa. Styliści Wellme Time regularnie poddawani są testom w kierunku Covid-19.  A zabiegi wykonują ZAWSZE z zachowaniem reżimu sanitarnego. Zaś profil samego Wellmisty i jego specjalizację zawsze można wcześniej sprawdzić na stronie Wellme Time.

Platforma działa w pełni transparentnie i legalnie, wspierając Polska gospodarkę. Usługi zamawiane są online za pomocą niezwykle intuicyjnej strony www. Tak samo rozliczane są płatności (nawet Blikiem). A po wykonanej usłudze dostajemy fakturę na maila. Wszystko to dla komfortu i spokoju Klientów.

 

Link został skopiowany