Jak znaleźć przestrzeń do nowych pomysłów?

Nuda – sposób na kreatywność i wewnętrzny rozwój

Nuda towarzyszy nam od zarania dziejów. Co więcej, badacze ustalili, że pojawiła się na świecie jeszcze przed narodzinami człowieka. Przejawy nudy okazują ssaki i ptaki, a nawet gady. Wnioskować więc należy, że nuda jest wytworem ewolucji i odgrywa ważną rolę w przetrwaniu gatunków. Nasuwa się tu jednak jedno pytanie: jak przetrwać nudę? Walczyć, poddać się, a może ją oswoić?

Chociaż do dziś nie powstała jednoznaczna definicji naukowej nudy, każdy z nas zna stan znudzenia. Kiedyś, w zamierzchłych czasach, kiedy nuda była modna, stanowiła powód do dumy wśród wielu środowisk np. bohemy artystycznej, arystokracji i ludzi majętnych. Dziś nuda stanowi przejaw braku ciekawości, ambicji i tzw. życiowego drive’a. 

Jednym słowem, nudzić się nam nie wypada, nuda jest po prostu passe.

Dlaczego boimy się nudzić?

Nuda kojarzy się nam ze znużeniem, marazmem i stagnacją. Jednak to nie jedyne jej oblicze. Ciężko uwierzyć, ale jest ona także motorem do rozwoju sztuki i rozrywki. Nudy obawiamy się przede wszystkim z jednego powodu – nie chcemy być posądzani o lenistwo przez innych i samych siebie. Nikt przecież nie lubi mieć o sobie złego zdania. 

Tymczasem stan nudy może być bardziej produktywny niż może nam się wydawać. Poddanie się jej może przynieść nam więcej dobrego i twórczego niż usilna ucieczka przed nią. Notoryczne poszukiwanie zajęć dla poczucia bycia aktywnym, daje nam wrażenie, że coś robimy. 

Kluczowe jest tutaj pytanie co?

Czy aby na pewno nasze działania dla zabicia nudy dają nam realną produktywność? Niestety, ale nie. Komfort wrażenia bycia produktywnym jest złudny i prowadzi do frustracji, a nie do wartościowego i kreatywnego spędzania czasu.

Kreatywność zabija nudę, ale nuda nie zabija kreatywności

Dobrym zobrazowaniem ucieczki przed nudą może być uprawiane przez nas wszystkich surfowanie w Internecie. Dla zabicia nudy przeglądamy sklepy online, przeczesujemy blogi czy po prostu bezmyślnie klikamy. 

Klik, klik i jakoś minuta po minucie czas ucieka, czegoś się człowiek dowie, coś obejrzy. 

Bardzo dobrze widać to na przykład w kawiarniach, gdzie w zasadzie wszyscy, którzy nie są „zajęci” mają przyklejone nosy do swoich telefonów i laptopów. 

Wydawać by się zatem mogło, że nie mając czasu na znudzenie i odbierając tak wiele bodźców zewnętrznych, powinniśmy być bardzo kreatywni (to dziś cecha szczególnie pożądana), a świetne pomysły pojawiają się w naszych głowach jeden po drugim. 

Jest jednak dokładnie odwrotnie, coraz mniej rzeczy jest w stanie przykuć naszą uwagę, zaintrygować, wzbudzić ciekawość, a przecież ciekawość to największy wróg nudy. Kreatywność nie rodzi się bowiem w głowach przeładowanych informacjami i stymulacją. Kreatywność potrzebuje wolności, czasu, wyjścia ze strefy komfortu i schematów, w których funkcjonuje nasz mózg. Można więc wnioskować, że nuda jest dziś efektem jej nadmiernego zwalczania. 

 Rozpowszechnienie nudy jest efektem nadmiaru stymulacji, która zabija w nas naturalną zdolność do snucia fantazji o niebieskich migdałach – twierdzi dr Sandi Mann, psycholożka z University of Central Lancashire w Preston i autorka niewydanej w Polsce książki „The Upside of Downtime: Why boredom is Good” (Pozytywna strona przestoju: dlaczego nuda jest dobra). 

Snucie marzeń i fantazji to naturalny mechanizm radzenia sobie z uczuciem wewnętrznej pustki i samotności. Zatem fundując sobie coraz to nowe „rozpraszacze nudy”, pozbawiamy się mechanizmów ważnych i potrzebnych dla naszej psychiki. Rozleniwiamy też mózg, który dostaje „gotowce” i nie musi się wysilać i wymyślać własnych fantazji, a to zabija naszą kreatywność. 

Poznać własną nudę

Może zamiast na siłę wynajdywać nowe, ambitne zajęcia i aktywności warto jednak dać sobie chwilę na myślenie? Mózg też potrzebuje kilku chwil odpoczynku od nadmiaru bodźców. Takim odpoczynkiem dla mózgu jest właśnie nuda.

No dobrze, ale jak najlepiej „marnować czas”, aby było przyjemnie i owocnie? Nuda nudzie nierówna, jest bardziej złożona niż mogłoby się wydawać.

Dr Thomas Goetz z Uniwersytetu Konstancji w Niemczech zajmujący się pojęciem nudy jako stanu psychicznego w wyniku swoich badań wyróżnił 5 rodzajów nudy. Ich kwalifikacje oparł na osiach emocji, jakie odczuwamy w stanie znudzenia: „Emocje pozytywne/Emocje tzw. negatywne” i „Spokój/Zdenerwowanie” 

  1. Nuda obojętna – najbardziej neutralna, towarzyszą jej emocje pozytywne i spokój. Najczęściej podyktowana jest codziennym zmęczeniem, nie robimy nic ciekawego, ale nie jesteśmy tym zdenerwowani, po prostu nic nam się nie chce. Ten rodzaj nudy prowadzi  często do twórczych rozwiązań i pomysłów.
  2. Nuda kalibrowana – chwilowa, kiedy dużo gdybamy i snujemy plany. Ale na tym gdybaniu i snuciu się kończy. „Hm. gdybym zrobiła to i tamto,  to wtedy….?”.
  3. Nuda badawcza – charakteryzuje ją znaczny poziom emocji określanych jako negatywne, średni poziom zdenerwowania, w jej stanie aktywnie poszukujemy jakichś działań, by przerwać poczucie marazmu. Często silnie ukierunkowuje nas na osiągnięcie wytyczonego celu.
  4. Nuda reaktywna – towarzyszy jej średni poziom tzw. emocji negatywnych, niski poziom zdenerwowania polega na tym, że odczuwamy ją jako nieprzyjemną, czujemy poirytowanie wszechogarniającym znużeniem. W momencie zmiany sytuacji stan takiej nudy błyskawicznie się rozmywa.
  5. Nuda apatyczna – wyróżniona dopiero w 2006 roku ‒ to nuda głęboka, długotrwały stan melancholii i rezygnacji z podejmowania jakiejkolwiek akcji. Towarzyszy jej wysoki poziom tzw. emocji negatywnych i spokój. Jest znacznie bardziej nieprzyjemna, związana z poczuciem bezsilności, brakiem energii i przygnębieniem.


Warto więc przyglądać się swoim emocjom w momencie odczuwania znudzenia. Podejdź do tego zadania jako do ciekawego eksperymentu, który pomoże w zrozumieniu samej siebie. Zastanów się jakie emocje i uczucia fizyczne pojawiają się kiedy przychodzi nuda. Co zrobiłaś że ten stan ustąpił: zadzwoniłaś do kogoś, zobaczyłaś film, posprzątałaś dom? 

 

Co konkretnie odczuwasz w stanie znudzenia?

Nuda często mylona jest z innymi emocjami np. z poczuciem braku wpływu lub osamotnieniem. Takie obcowanie z własną nudą często może prowadzić do odkryć, niejednokrotnie trudnych, które twoja podświadomość umiejętnie maskowała pod innymi emocjami. Poznając prawdę o naturze swojej nudy, jesteś bliżej prawdy o samej sobie.

Prawdziwa natura nudy jest złożona i stymulująca do rozwoju. Nie angażując się w absorbujące zadania nie wchodzimy w stan umysłowej hibernacji. Nasz mózg zużywa jedynie 5% mniej energii kiedy się nudzimy niż kiedy jesteśmy aktywni intelektualnie! Natomiast jakość pracy naszego umysłu w stanie nudy potrafi być nieoceniona. Nasze szare komórki  analizują, porządkują informacje, wyciągają wnioski i pomagają się nam wzbić na wyżyny kreatywności. 

Dlatego nudę powinniśmy traktować nie tylko jako pożyteczną, ale i pożądaną. Pomaga często w efektywnym zastanawianiu się i szukaniu nietuzinkowych rozwiązań. To właśnie nuda rodzi często najlepsze pomysły, otwiera nas na „nowe”, pozwala podjąć działania i uruchamia proces twórczy.

Nie ma sensu więc demonizowanie nudy w całej jej rozciągłości. Zamiast jej unikać za wszelką cenę, powinniśmy jej doświadczać jak najbardziej świadomie i czerpać z niej wszystko to, co może przynieść nam osobisty rozwój. 

Kiedy kolejny raz dopadnie Cię myśl, że powinnaś się „czymś” zająć, a w głowie nie znajdziesz ani pomysłu ani chęci na wymyślanie zajęć, nie miej wyrzutów sumienia. Nuda może być twórcza.

Link został skopiowany